<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>zACHwyty</title>
	<atom:link href="http://zachwyty.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zachwyty.wordpress.com</link>
	<description>Zachwyt to mój ulubiony stan ducha. Stan ulotny, efemeryczny i kapryśny. Właśnie zachwytom uchwyconym w locie jest poświęcony ten blog.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 19 Sep 2010 13:12:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='zachwyty.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>zACHwyty</title>
		<link>http://zachwyty.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://zachwyty.wordpress.com/osd.xml" title="zACHwyty" />
	<atom:link rel='hub' href='http://zachwyty.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Nowy blog</title>
		<link>http://zachwyty.wordpress.com/2010/06/25/nowy-blog/</link>
		<comments>http://zachwyty.wordpress.com/2010/06/25/nowy-blog/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 20:46:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zachwyty.wordpress.com/?p=256</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam na mój nowy blog Muzykopisanie. zACHwyty póki co sobie tutaj zostają, będę przechowywać je też we wdzięcznej pamięci (komputera).<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=256&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszam na mój nowy blog <a href="http://muzykopisanie.wordpress.com">Muzykopisanie.</a></p>
<p>zACHwyty póki co sobie tutaj zostają, będę przechowywać je też we wdzięcznej pamięci (komputera).</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zachwyty.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zachwyty.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zachwyty.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zachwyty.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zachwyty.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zachwyty.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zachwyty.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zachwyty.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zachwyty.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zachwyty.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zachwyty.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zachwyty.wordpress.com/256/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zachwyty.wordpress.com/256/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zachwyty.wordpress.com/256/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=256&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zachwyty.wordpress.com/2010/06/25/nowy-blog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Beata</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Veni, vidi Vivaldi czyli La Fida Ninfa w Krakowie</title>
		<link>http://zachwyty.wordpress.com/2010/03/05/veni-vidi-vivaldi-czyli-la-fida-ninfa-w-krakowie/</link>
		<comments>http://zachwyty.wordpress.com/2010/03/05/veni-vidi-vivaldi-czyli-la-fida-ninfa-w-krakowie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Mar 2010 22:17:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zachwyty.wordpress.com/?p=251</guid>
		<description><![CDATA[Po powrocie z pierwszej w tym roku odsłony cyklu &#8222;Opera rara&#8221; w Krakowie nadal jeszcze jestem w stanie wskazującym na spożycie opery barokowej w dawkach upajających. Na szczęście jest to stan na tyle rzadko występujący, że nie pojawił się pomysł zorganizowania izb wytrzeźwień. Gdyby mnie tam zamknęli, chyba szybko bym nie wyszła. Wczoraj miałam poczucie, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=251&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po powrocie z pierwszej w tym roku odsłony cyklu &#8222;Opera rara&#8221; w Krakowie nadal jeszcze jestem w stanie wskazującym na spożycie opery barokowej w dawkach upajających. Na szczęście jest to stan na tyle rzadko występujący, że nie pojawił się pomysł zorganizowania izb wytrzeźwień. Gdyby mnie tam zamknęli, chyba szybko bym nie wyszła. Wczoraj miałam poczucie, że siedzę sobie, ot tak, blisko serca opery, jej żywej istoty (dokładnie w trzecim rzędzie) i na przemian, to ogrzewam się w jej cieple, to kąpię się w skondensowanych emocjach, wysyłanych do mnie za pośrednictwem głosów i instrumentów, rezonując tym, co dzieje się na scenie.</p>
<p>Jean-Christophe Spinosi znalazł przepis na Vivaldiego poza sztampą, schematem, nudą powierzchownej i przewidywalnej powtarzalności, z wyrazistymi i zarazem niejednoznacznymi, a przez to bliskimi ludzkiej naturze postaciami. Słyszalnie zgłębił tę partyturę po najdrobniejsze szczegóły, przepuścił przez swoją wrażliwość, nie tracąc przy tym dramaturgicznego oglądu całości. Właśnie: „całość” to kluczowe słowo. Wszyscy, którzy weszli wczoraj na scenę, stanowili jeden sprawnie działający, poruszający się w tym samym tempie i kierunku organizm. Kunsztownie grający i śpiewający, dysponujący mnóstwem odcieni artykulacyjnych i emocjonalnych. Organizm o ambicjach wyrafinowanego kameralnego muzykowania. Trochę tylko martwiłam się, na ile te subtelności, które z bliska chłonęło się z każdym taktem, można odebrać w dalekich rzędach. Kolega, który przesiadł się na drugą część z tyłu na przód sali, stwierdził że to jakby trafić z ziemi do nieba.</p>
<p>Jean-Christophe Spinosi ujął mnie swoim buzującym entuzjazmem. Jego mina i całe ciało mówiły donośnie: „Rany, ludzie, patrzcie i dziwcie się, jakie to piękne!” Chwilami miało się wrażenie, że z trudem powstrzymuje się, by nie wyskoczyć z butów, a mikrofon, który za nim stał, też nie wydawał się być bezpieczny.<br />
Świetnie prowadził wokalistów – wychodził do nich, dosłownie i w przenośni, wsłuchiwał się w niuanse, symultanicznie tłumaczył rękami orkiestrze, co wysłyszał. Takie przykładanie ucha do duszy postaci. Śpiewacy chętnie się w to bawili, odsłaniając głosami coraz to nowe meandry charakterów. Dzięki temu zrobił się z tego film bardzo kolorowy, nie czarno-biały. Zresztą kiedy miny dyrygenta mówią: „Ale świetnie śpiewasz / wiem, że zaraz mnie zachwycisz / ale ci wyszła fraza / co za barwa / chyba cię ozłocę”, to jak zapał śpiewaka może nie urosnąć?</p>
<p>No właśnie, śpiewacy. Świetny, wyrównany zespół, słabe ogniwa: brak.<br />
Maria Grazia Schiavo wiła się wczoraj na scenie jak wąż, ale wąż zaklinający otoczenie, bo przecież nie zaklinany. Całe ciało jak zwykle w akcji, łącznie z kolanami, biodrami i rękami – efekt równie wszechobejmujący. Z jednej strony to rasowe wokalne zwierzę (wspaniały instynkt, brak wątpliwości na scenie i wynikająca z tego siła przekonywania), z drugiej strony – postępujące wyrafinowanie środków wokalnych. Maria Grazia śpiewa coraz lepiej, coraz lepiej kreuje, coraz więcej w niej odcieni. Wczoraj to wyrzucała nas w kosmos prądotwórczymi ariami, to koiła aksamitnym liryzmem. Przy arii zamykającej część pierwszą napięcie rosło z każdym taktem, Jean-Christophe purpurowiał z emocji, a publiczność eksplodowała owacją. Głos ma w świetnej formie, wbrew temu, co próbowała zasugerować przed jedną z arii dramatycznie odkasłując i kręcąc głową, że jest źle. Było świetnie. To urodzona zwyciężczyni – gwałtowny gest, jakim przewraca nuty, jej wzrok po odśpiewaniu arii mówią same za siebie. Bardzo mi się podobało, że jako męski bohater nie próbowała pójść w sztampę – tzn. ręce w kieszeniach, nogi rozstawione, srogi wyraz twarzy i oto z kobiety mamy faceta. Pokazała, że wszystko można wyrazić głosem.<br />
Robercie Invernizzi wczoraj rola szczęśliwie dała sporo momentów, w których mogła emanować swoim najszlachetniejszym wokalnym aksamitem. Aż było mi szkoda, że każda dramatyczna aria, którą wykonuje, też bardzo dobrze zresztą, nie jest arią liryczną. Bo to nie jest głos, który chciałby ciąć powietrze, on żyje z nim w idealnej symbiozie, wydając na świat niewiarygodną wręcz liczbę odcieni liryzmu. Słuchanie Roberty to jak subtelne strojenie duchowego potencjometra, człowiek robi się od tego wrażliwszy. Jej właśnie zawdzięczam najwięcej wzruszeń.<br />
Kontratenor David DQ Lee, Koreańczyk, pokazał przepiękny dźwięczny głos, zachwycający w momentach lirycznych, ale i z potencjałem dramatycznym. Niezwykły kunszt śpiewania długich dźwięków – chciałoby się, by trwały i trwały, takich nigdy dosyć. Z CV wynika, że to śpiewak bardzo wszechstronny. Z jednej strony kusi mnie, by napisać, że rodzaj obecności na scenie wskazuje na duży talent komiczny, z drugiej trudno zignorować przekonujący liryzm i momenty bardzo eteryczne. Jednoznacznie za to mogę napisać o jego radości śpiewu, na którą bardzo przyjemnie było patrzeć. Podobnie jak na radość Jennifer Holloway, mezzosopranistki. Dysponuje ciemnym głosem i to dzięki niej po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak dobrze w operze działa umowność. Dorzucając nieco szorstkości, wyczarowała postać kobiecą pełną gębą, z tych dziarskich, zwartych i aktywnych. A jak już jesteśmy przy szorstkości, to w tej kategorii przodował bas, Christian Senn. Wspaniały, wyrazisty, szorstki jak gruboziarnisty papier ścierny. Dał w swojej postaci popis bezwzględności, despotyzmu i wredoty. Jakby tego było mało pod koniec, nie dostawszy czego chciał, na chwilę wysubtelniał – i słuchanie tego też było nie lada przeżyciem!<br />
Rolę ojca śpiewał natomiast emanujący wrażliwością, momentami nawet pewną kruchością, tenor Tilman Lichdi. W jego wydaniu był to mężczyzna dojrzały, w którym równoważą się z pożytkiem dla niego i otoczenia cechy męskie i żeńskie. Mądry, empatyczny i wrażliwy.</p>
<p>Ale te wszystkie te wokalne i orkiestrowe wspaniałości byłyby niczym, gdyby nie porywający całokształt. Obie części minęły mi jak chwila, choć całość trwała ok. 2 h + 1,5 h (niepełne). Od pierwszego do ostatniego dźwięku było to przebywanie w innym wymiarze, w poczuciu bezczasu, zagęszczonego i zintensyfikowanego istnienia. Tak właśnie działa wehikuł opery.</p>
<p>PS. <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,7639772,Opera_Rara__Spinosi___po_raz_pierwszy.html">Recenzja Jacka Hawryluka </a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zachwyty.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zachwyty.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zachwyty.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zachwyty.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zachwyty.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zachwyty.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zachwyty.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zachwyty.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zachwyty.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zachwyty.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zachwyty.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zachwyty.wordpress.com/251/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zachwyty.wordpress.com/251/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zachwyty.wordpress.com/251/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=251&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zachwyty.wordpress.com/2010/03/05/veni-vidi-vivaldi-czyli-la-fida-ninfa-w-krakowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Beata</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Then what? / Co wtedy?</title>
		<link>http://zachwyty.wordpress.com/2010/01/03/than-what-co-wtedy/</link>
		<comments>http://zachwyty.wordpress.com/2010/01/03/than-what-co-wtedy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2010 00:47:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[uważność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zachwyty.wordpress.com/?p=245</guid>
		<description><![CDATA[Suppose you scrub your ethical skin until it shines, but inside there is no music, then what? Mohammed’s son pores over words, and points out this and that, but if his chest is not soaked dark with love, then what? The Yogi comes along in his famous orange, but if inside he is colorless, then [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=245&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Suppose you scrub your ethical skin until it shines,<br />
but inside there is no music, then what?</p>
<p>Mohammed’s son pores over words,<br />
and points out this and that,<br />
but if his chest is not soaked dark with love,<br />
then what?</p>
<p>The Yogi comes along in his famous orange,<br />
but if inside he is colorless, then what?<br />
—KABIR, THE KABIR BOOK</p>
<p>To najbardziej inspirujące życzenia noworoczne, jakie w tym roku dostałam. Wszystkim muzyki, miłości i kolorów <em>inside</em> <img src='http://s0.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zachwyty.wordpress.com/245/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zachwyty.wordpress.com/245/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zachwyty.wordpress.com/245/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zachwyty.wordpress.com/245/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zachwyty.wordpress.com/245/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zachwyty.wordpress.com/245/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zachwyty.wordpress.com/245/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zachwyty.wordpress.com/245/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zachwyty.wordpress.com/245/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zachwyty.wordpress.com/245/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zachwyty.wordpress.com/245/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zachwyty.wordpress.com/245/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zachwyty.wordpress.com/245/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zachwyty.wordpress.com/245/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=245&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zachwyty.wordpress.com/2010/01/03/than-what-co-wtedy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Beata</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Beethoven, Greif, Beethoven czyli Marc Minkowski i Sinfonia Varsovia w Bydgoszczy</title>
		<link>http://zachwyty.wordpress.com/2009/11/18/beethoven-greif-beethoven-czyli-marc-minkowski-i-sinfonia-varsovia-w-bydgoszczy/</link>
		<comments>http://zachwyty.wordpress.com/2009/11/18/beethoven-greif-beethoven-czyli-marc-minkowski-i-sinfonia-varsovia-w-bydgoszczy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 15:59:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zachwyty.wordpress.com/?p=234</guid>
		<description><![CDATA[Dzięki nożycom do cięcia mgły i parasolowi przedarłam się wczoraj z Poznania do Filharmonii Pomorskiej. Rozsiadłam się jakieś dwadzieścia minut przed rozpoczęciem koncertu na swoim miejscu, przeczesałam wzrokiem program i pogrążyłam się w oczekiwaniu na utwór Oliviera Greifa. Czekaniu towarzyszyło rozmyślanie: jak to jest, że na tego Greifa to ja się wprost doczekać nie mogę, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=234&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki nożycom do cięcia mgły i parasolowi przedarłam się wczoraj z Poznania do Filharmonii Pomorskiej. Rozsiadłam się jakieś dwadzieścia minut przed rozpoczęciem koncertu na swoim miejscu, przeczesałam wzrokiem program i pogrążyłam się w oczekiwaniu na utwór Oliviera Greifa. Czekaniu towarzyszyło rozmyślanie: jak to jest, że na tego Greifa to ja się wprost doczekać nie mogę, a Beethovenowi jakoś nie mogę zapomnieć partii wokalnych w IX symfonii i dlatego czekam na niego jakby mniej. A potem, już po zapowiedzi koncertu, ogarnął mnie doskonały nastrój, bo na scenę zaczęła wchodzić orkiestra, co oznaczało, że za chwilę pojawi się tam i Marc Minkowski czyli dyrygent ulubiony za cech tak wiele, że nawet nie zaczynam wymieniać. Już na pierwszych taktach II Symfonii w mojej wyobraźni pojawił się pomnik Beethovena (takie to człowiek w głowie nosi schematy). I podczas wykonania zaczął ożywać – tu machnął palcem, tam poruszył brwią, kącikiem oka, tam mu podbródek drgnął – chyba bawił się dobrze  Bo to była zabawa w gonienie króliczka. MM i Sinfonia Varsovia raz po raz łapali go lekko za ucho, wołając: „Mozart, Mozart”, „Haydn, Haydn”.   Był w tym lekko szelmowski chichot i sporo wdzięku.<br />
A później już wyczekany Koncert na wiolonczelę i orkiestrę „Durch Adams Fall” Oliviera Greifa z 1999 roku. Jak powiedział Marc Minkowski w zapowiedzi, to koncert przeznaczony do wykonania po zakończeniu liturgii, medytacja nad upadkiem człowieka. Partię solową wykonywał Henri Demarquette, któremu ten koncert jest dedykowany, i który oczywiście uczestniczył w prawykonaniu w Katedrze Notre-Dame. Mam wrażenie, że Greif eksploruje swoją muzyką mroczne obszary ludzkiej natury. Ale nie ma w tym straszenia, grożenia palcem, epatowania grozą. Jest medytacyjny wgląd – jak gdyby patrzył i kontemplował wewnętrzny krajobraz, płynnie „prowadząc kamerę”, nie oceniając tego, co widzi, „filmując”, żeby nam o tym opowiedzieć. Dla mnie wczoraj na Greifie czas się zatrzymał. I miałam wrażenie, że muzycy grali duszą, a Marc Minkowski duszą dyrygował. Solista bardzo sugestywny i naturalny &#8211; wyraźnie ma tę muzyką uwewnętrznioną, wprowadzoną do krwioobiegu. Po wykonaniu zarówno Henri Demarquette jak i Marc Minkowski pełni wzajemnej i ogólnej wdzięczności za to, co się wydarzyło. To było bezcenne pół godziny. Greif pozostawił mnie w stanie wewnętrznej ciszy, trudno to właściwie opisać. Wokół chodzili, rozmawiali ludzie (była przerwa), odbierałam to wszystko bez przykrości, ale sama jeszcze byłam tym, co usłyszałam przed chwilą. I trochę się bałam, czy pod wpływem V Symfonii, jej ekstrawertycznej energii, nie rozpadnę się na kawałki. Nie rozpadłam się i to było właśnie największe zaskoczenie tego koncertu: że aż tak szybko można bez uszczerbku przejść od kontemplacji, wyciszenia do ekstrawertycznego świętowania beethovenowskiej energii. Myślę, że ta bezwypadkowość to zasługa &#8222;światłego kierownictwa&#8221;.</p>
<p>Marc Minkowski wparował po przerwie na scenę, gorąco witany przez publiczność, i odwracając się w stronę orkiestry po ukłonie, zasunął z półobrotu aż nadto znanym motywem: „ta ta ta taaaaa, ta ta ta taaaaa”. Zdążyłam jeszcze tylko pomyśleć „No tak, lecimy z Beciem”. A potem do końca już gnałam z tą muzyką jak rwącą rzeką. Ileż tam się działo! Muzyka Żywa przez bardzo duże Ż. Moc żywiołów i ten, który się nie lęka, czyli Marc Minkowski. Jazda bez trzymanki. I było widać, jak wielką sprawia jemu i orkiestrze radość, jak chętnie muzycy przystają na to „szaleństwo”. I ta niewyobrażalna, wypływająca z muzyki, kreatywność ruchowa MM, która przekłada się potem na artykulację i brzmienie. Zagrzewanie poszczególnych grup instrumentów „do walki”. Kontrasty, zaskoczenia. Bezustanne dorzucanie do pieca. To już nie było, jak w II Symfonii, mruganie kącikiem oka, to było miotanie żywiołami. Kąpiel w czystej energii. Wyszłam z niej jak nowa. A Filharmonię Pomorską było wczoraj chyba świetnie widać z kosmosu, tak świeciła energią tego koncertu.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zachwyty.wordpress.com/234/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zachwyty.wordpress.com/234/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zachwyty.wordpress.com/234/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zachwyty.wordpress.com/234/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zachwyty.wordpress.com/234/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zachwyty.wordpress.com/234/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zachwyty.wordpress.com/234/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zachwyty.wordpress.com/234/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zachwyty.wordpress.com/234/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zachwyty.wordpress.com/234/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zachwyty.wordpress.com/234/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zachwyty.wordpress.com/234/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zachwyty.wordpress.com/234/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zachwyty.wordpress.com/234/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=234&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zachwyty.wordpress.com/2009/11/18/beethoven-greif-beethoven-czyli-marc-minkowski-i-sinfonia-varsovia-w-bydgoszczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Beata</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cztery razy M czyli Marc Minkowski, Miłość i Muzyka</title>
		<link>http://zachwyty.wordpress.com/2009/11/08/213/</link>
		<comments>http://zachwyty.wordpress.com/2009/11/08/213/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Nov 2009 23:35:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zachwyty.wordpress.com/?p=213</guid>
		<description><![CDATA[Nie spodziewałam się, że tej jesieni spotka mnie coś tak przeszywająco niejesiennego. W piątek przyszła przesyłka od M. (dzięki Ci, o dobra Kobieto!), włączyłam DVD i stało się – pełnia szczęścia, eksplozja lata. Co zobaczyłam? Film o jubileuszowym projekcie “Do Świętej Cecylii” Marca Minkowskiego i Les Musiciens du Louvre. Marc, z głową kwitnącą pomysłami, postanowił [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=213&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie spodziewałam się, że tej jesieni spotka mnie coś tak przeszywająco niejesiennego. W piątek przyszła przesyłka od <strong>M. </strong>(dzięki Ci, o dobra Kobieto!), włączyłam DVD i stało się – pełnia szczęścia, eksplozja lata. Co zobaczyłam? Film o jubileuszowym projekcie “Do Świętej Cecylii” <strong>Marca Minkowskiego i Les Musiciens du Louvre</strong>. Marc, z głową kwitnącą pomysłami, postanowił za jednym zamachem obejść rok Purcella, rok Haendla i rok Haydna i pożenić ich za zgodą i z udziałem  Świętej Cecylii. Jak udane to stadło, mieli szczęście przekonać się słuchacze koncertów w Londynie, Paryżu, Brukseli i Grenoble na początku tego roku, na których zabrzmiały kolejno &#8222;Ode to St. Cecilia&#8221; Purcella,  &#8221;Ode for St. Cecilia&#8217;s Day&#8221; Haendla i &#8222;Msza Cecyliańska&#8221; Haydna. Na pocieszenie dla nas pozostałych ukazał się dwupłytowy <a href="http://www.naive.fr/#/work/to-saint-cecilia"><strong>album</strong></a> (odlot, lewitacja), niebawem będzie dostępny i w Polsce. No i powstał film, który niedawno wyemitowała telewizja Arte. Pokazuje fragmenty koncertu w Grenoble, prób i sesji nagraniowej. Ale to nic innego jak zgrabny pretekst. Tak naprawdę to film o miłości do muzyki, wielkiej jak stąd w kosmos. O bezwarunkowym oddaniu.  O odwadze latania i przyprawiania innym skrzydeł. I o wzajemności w uczuciu takiej, że trudno już stwierdzić, kto tu kocha bardziej – MM M (Marc Minkowski Muzykę) czy M MM (Muzyka Marca Minkowskiego). Zresztą kiedy MM dyryguje, to stają się jednym – muzyka przepływa przez niego w sposób najbardziej naturalny pod słońcem. A w pełnię lata wtrąciła mnie zbiorowa gorączka, która bije z ekranu – płonące oczy, uszy, palce, instrumenty, głosy, rozżarzona muzyka. I fragmenty sesji nagraniowej&#8230; Półmrok, twarze, na których pięknie odmalowuje się zmęczenie, subtelne uśmiechy, rozpuszczenie się w muzyce, bezbronność. Wszyscy są już zbyt zmęczeni, żeby &#8222;trzymać fason&#8221; – sił starcza tylko na to, by grać i śpiewać. Jednym z fragmentów „Ody do Św. Cecylii” Purcella MM dyryguje na siedząco. Niewielkie ruchy, wszystko jest w oczach – jego i muzyków. I płynie muzyka, w której piękno wierzy się tylko na czas jej trwania. Nie sposób sobie go wyobrazić, można tylko usłyszeć.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zachwyty.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zachwyty.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zachwyty.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zachwyty.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zachwyty.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zachwyty.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zachwyty.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zachwyty.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zachwyty.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zachwyty.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zachwyty.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zachwyty.wordpress.com/213/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zachwyty.wordpress.com/213/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zachwyty.wordpress.com/213/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=213&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zachwyty.wordpress.com/2009/11/08/213/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Beata</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Skrzypce Jana Sebastiana i&#8230; Sirkki-Liisy</title>
		<link>http://zachwyty.wordpress.com/2009/10/14/skrzypce-jana-sebastiana-i-sirkki-liisy/</link>
		<comments>http://zachwyty.wordpress.com/2009/10/14/skrzypce-jana-sebastiana-i-sirkki-liisy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Oct 2009 17:26:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zachwyty.wordpress.com/?p=202</guid>
		<description><![CDATA[Choć tytuł pierwszego koncertu tegorocznej edycji cyklu „Gdy muzyka była młodsza” u Dominikanów w Łodzi brzmiał „Skrzypce Jana Sebastiana”, okazało się, że skrzypce były, jak w tytule mojego wpisu, wspólne. Jan Sebastian zgodził się ich użyczyć, czy też Sirkka-Liisa Kaakinen sama je sobie wzięła, a on nie protestował – wersja wydarzeń nie jest pewna. Pewne [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=202&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Choć tytuł pierwszego koncertu tegorocznej edycji cyklu<strong><a href="http://www.lodz.dominikanie.pl/?id=95"> „Gdy muzyka była młodsza”</a></strong> u Dominikanów w Łodzi brzmiał <strong>„Skrzypce Jana Sebastiana”</strong>, okazało się, że skrzypce były, jak w tytule mojego wpisu, wspólne. Jan Sebastian zgodził się ich użyczyć, czy też <strong><a href="http://kultura.wp.pl/title,Kaakinen-Sirkka-Liisa,wid,11548722,tworca.html?ticaid=18ec3">Sirkka-Liisa Kaakinen</a></strong> sama je sobie wzięła, a on nie protestował – wersja wydarzeń nie jest pewna. Pewne natomiast jest, że skrajnie zindywidualizowane wykonanie Sonaty g-moll i Partity d-moll na skrzypce przyprawiło nas, słuchaczy, o gorączkę.</p>
<p>Bach to muzyka „od święta” – tak cenna, że dawkuję ją sobie oszczędnie. Słyszę w niej duchowy wgląd i szeroki horyzont, spokój, pogodną akceptację i pewność. Jest tak doskonała w formie i zdecydowana w wypowiedzi, że broni się nawet w średnich wykonaniach, nie poddaje się wyjałowieniu. Wydawałoby się, że brakiem pokory będzie w obliczu takiej doskonałości podejście skrajnie indywidualne, że Bach się zdenerwuje, odmówi współpracy, zatrzaśnie tajemne drzwi, których zwykle uchyla. Ku mojemu zaskoczeniu nic takiego się nie stało. Sirkka-Liisa nie rozsadziła bachowskiej formy, przeciwnie – doskonale ją zrealizowała. Bach się nie obraził, ale wszedł z nią w synergetyczną relację. Co go do tego skłoniło? Chyba odwaga bezwarunkowego otwarcia się przed słuchaczami, dojrzałość, moc artystycznego i duchowego przekazu. Na taki subiektywizm może sobie pozwolić mało kto, bo też trzeba uwewnętrznić tę muzykę, przyjąć ją do własnego krwiobiegu. Bachowskie płytki krwi rosną powoli, transfuzja nie jest możliwa. A żeby zagrać jak Sirkka-Liisa w październikowy wieczór u Dominikanów, trzeba mieć Bacha we krwi. Czułam, że podczas tego wykonania i moja krew płynie Bachem, że oddycham nim, pulsuję, wznoszę się na energetyczne wyżyny. To było również doznanie fizyczne, odczuwalna zmiana fizjologii.</p>
<p>W trakcie koncertu przypomniała mi się jedna z moich ulubionych wypowiedzi Piotra Kamińskiego, który kiedyś pisał na blogu Doroty Szwarcman, że sporo wykonawców podcina Bachowi nogi, że ma on u nich „tylko skrzydła, a nie ma nóg”, „anielski jest, aż mdło”. I dalej: „A dla mnie Bach musi sięgać od nieba do ziemi, czarnej gleby, musi być chłopski, czarnoziemny i niemiecki, wierzgać rytmem i warczeć słowem. Kiedy Bach nie jest trochę straszny i trochę brzydki, to mu czegoś brakuje”.  Tego wieczoru Bach stał mocno na ziemi, z rozpostartymi skrzydłami sięgającymi do nieba. Wierzgał, warczał, śpiewał i &#8230; porywał słuchaczy.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zachwyty.wordpress.com/202/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zachwyty.wordpress.com/202/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zachwyty.wordpress.com/202/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zachwyty.wordpress.com/202/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zachwyty.wordpress.com/202/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zachwyty.wordpress.com/202/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zachwyty.wordpress.com/202/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zachwyty.wordpress.com/202/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zachwyty.wordpress.com/202/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zachwyty.wordpress.com/202/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zachwyty.wordpress.com/202/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zachwyty.wordpress.com/202/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zachwyty.wordpress.com/202/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zachwyty.wordpress.com/202/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zachwyty.wordpress.com&amp;blog=4270303&amp;post=202&amp;subd=zachwyty&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zachwyty.wordpress.com/2009/10/14/skrzypce-jana-sebastiana-i-sirkki-liisy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Beata</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
